Paradoks: Szczepienia a inne rodzicielskie decyzje

W jakich obszarach związanych z profilaktyką zdrowia dziecka podejmowane są na globalną skalę próby odebrania rodzicom prawa i możliwości wyboru między alternatywą A i B? Skoro obecny stan wiedzy pozwala mniej lub bardziej wiarygodnie oszacować statystyczne ryzyko alternatyw, to czy możliwość podejmowania wszelkich rodzicielskich decyzji związanych z jakimś ryzykiem utraty zdrowia dziecka powinna zostać im odebrana?

Większość osób odpowie na drugie pytanie zapewne „NIE”, zwłaszcza że statystyczne ryzyko często nie ma nic wspólnego z ryzykiem indywidualnym. W wielu obszarach życia decyzje pozostają w odpowiedzialności rodziców. Jedynym wyjątkiem będą może wkrótce SZCZEPIENIA. Urzędnicy odpowiedzialni za „wojnę” z chorobami zakaźnymi i fanatycy szczepień nieswoich dzieci postulują, aby proces decyzyjny odnośnie szczepień nie był częścią rodzicielskiej odpowiedzialności. Motywacja i podstawa takich postulatów są zbiorem różnych elementów, m.in.:

  • błędnego przeświadczenia o wyższości epidemiologicznego zjawiska odporności zbiorowiskowej nad prawami pacjenta i indywidualnym bilansem korzyści i strat każdej interwencji medycznej.

Urzędnicy i fanatycy chcą wprowadzenia wyjątkowego rozwiązania w odniesieniu do eliminacji naturalnej podatności dziecka na infekcie poprzez szczepieniach, choć w życiu codziennym pełno jest innych decyzji rodzica wybierającego samodzielnie między alternatywami o różnym statystycznym ryzyku utraty zdrowia. Jednym z przykładów może być rodzicielskie prawo wyboru środka komunikacji do przewożenia dziecka (inny przykład to wybór dyscypliny sportu, jaką może uprawiać dziecko).

Podobieństwa i różnice pomiędzy decyzją o szczepieniu dziecka a decyzją, jakim środkiem komunikacji przewozić dziecko

  • Statystycznie ryzyko powikłań pochorobowych w przypadku rezygnacji ze szczepienia dziecka jest większe niż ryzyko oficjalnie rejestrowanych powikłań poszczepiennych. Niektóre szczepienia mają też efekt zbiorowiskowy poprzez zapobieganie transmisji wirusów i ochronę osób nieszczepionych (co ma też skutek uboczny w postaci Uzależnienia od szczepień całych populacji).
  • Według prawa decyzję o szczepieniu lub rezygnacji ze szczepień podejmują rodzice (lub prawny opiekun dziecka), a statystyki pokazują, że ponad 90% rodziców wybiera poddanie dziecka refundowanym szczepieniom (określanym w ustawie jako obowiązkowe). Również decyzję o wyborze środka transportu podejmują rodzice decydując się zazwyczaj na komunikację samochodową, mimo że mają pełną świadomość wyższego ryzyka wypadku przy wyborze tej formy komunikacji. Ani szczepienie, ani korzystanie z transportu masowego, nie jest bez ryzyka (np. tragedia kolejowa pod Szczekocinami).
  • Poniżej liczba ofiar wypadków drogowych z udziałem dzieci i młodzieży (0-17 lat), dzieci-ofiary to głównie pasażerowie i, w małej części piesi lub rowerzyści, (jak pokazują coroczne raporty policji  ryzyko korzystania z transportu samochodowego było w poprzednich latach znacznie wyższe):

 Wypadki drogowe PL

Źródło: Wypadki drogowe w 2011 roku

  • Pamiętajmy, że ryzyko powikłań z powodu chorób zakaźnych znacznie maleje po pierwszych 12 miesiącach życia dziecka i spada dalej wraz z wiekiem, a w przypadku korzystania z komunikacji samochodowej rośnie wraz z wiekiem ze względu na wzrost częstotliwości korzystania z tego typu komunikacji.

Innymi słowy, na całym świecie dopuszczane i akceptowane jest narażanie dziecka na wyższe ryzyko przewożenia go samochodem w porównaniu do korzystania z komunikacji masowej przy równoległym uniemożliwianiu naturalnej podatności dziecka na infekcje, tylko dlatego, że istnieją szczepienia, które wg oficjalnych statystyk zmniejszają ryzyko utraty zdrowia przez dziecko. Paradoks pokazujący, że wakcynologia traktowana jest w sposób szczególny, nie tylko w wymiarze medycznym, ale i społecznym.

Co by było, gdyby przenieść retorykę i logikę stosowaną do szczepień na obszar wyboru środka transportu dla dzieci?

Ze względu na statystyczne i potencjalne korzyści indywidualne dla dziecka i korzyści zbiorowiskowe urzędnicy epidemiologiczni i fanatycy szczepień cudzych dzieci próbują odebrać rodzicom prawo do decyzji związanych ze szczepieniami. Jednocześnie każda krytyka wielu wad obecnego systemu szczepień interpretowana jest jako postawa „przeciwko szczepieniom”, a czasami jako postawa „promująca choroby i ich powikłania”. Przenieśmy tą retorykę i logikę na obszar wyboru środka transportu dla dzieci:

  • Przewożenie dzieci transportem masowym powinno być obowiązkowe, rodzice czy opiekunowie wybierający samochód powinni być na każdym kroku stygmatyzowani, represjonowani administracyjnie i generalnie uznani za zagrożenie dla własnych i cudzych dzieci.
  • Każda krytyka wad masowego transportu (np. systemu organizacji i bezpieczeństwa PKP) byłaby uznawana za atak na cały system i interpretowana jako postawa „przeciwko komunikacji masowej”, a nawet postawa „promująca wypadki drogowe” lub postawa wspierająca „lobby pogrzebowe”.
  • Jedynym wyjątkiem, kiedy można by było przewieźć własne dziecko samochodem, byłyby sytuacje związane ze zdrowiem dziecka, co odpowiadałoby medycznym przeciwwskazaniom zwalniającym dziecko ze szczepienia.

Różne rozwiązania dla różnych dziedzin życia

Na szczęście, zamiast eliminować prawo rodziców do przewożenia dziecka samochodem nauka i przemysł skoncentrowały się na wprowadzaniu ulepszeń i rozwiązań mających na celu poprawienie bezpieczeństwa tej formy transportu (foteliki, pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne, szkolenia, itd.) i nakazach ich stosowania. Mimo to korzystanie z samochodu jest nadal wielokrotnie bardziej ryzykowne niż korzystanie z komunikacji masowej (pociągi, koleje podmiejskie, autobusy, tramwaje). Jednak nawet bez wymienionych powyżej ulepszeń prawo do takiej decyzji mieli zawsze rodzica, a każda osoba postulująca odebranie go zostałaby przynajmniej wyśmiana za swoją pseudo-troskę o czyjeś dzieci.

Niestety, w kwestii szczepienie versus naturalna podatność na infekcje szerzy się pogląd o bezwzględnej słuszności odebrania rodzicom prawa do decyzji. Obecne motto programu szczepień „im więcej, im wcześniej, im szybciej – tym lepiej” uważane jest za optymalne rozwiązanie dla dobra każdego dziecka i używane jako synonim „zdrowia”. Odstępstwa lub rezygnacja z tego rozwiązania porównywane są do odbieraniu dziecku prawa do „zdrowia” – zob. Prof. Anna Dobrzańska: Dzieci mają prawo do zdrowia. Inaczej niż przy poprawianiu bezpieczeństwa dziecka w samochodzie, przez dekady niewiele robiono w celu poprawy bezpieczeństwa dzieci przechodzących naturalne infekcje. Systemowo zaniedbywano i nadal zaniedbuje się kwestię informowania rodziców jakie czynniki wpływają na optymalny rozwój immunologiczny dziecka (dla przykładu zob. Karmienie piersią i mlekiem kobiecym w Polsce) i automatyczne zmniejszenie ryzyka powikłań przy wszelkich infekcjach.

Tak, ceną dominacji wakcynologii jako drogi do „zdrowia” jest to, że przemysł farmaceutyczny, nauka i zdrowie publiczne nie skoncentrowały się na stawianiu istotnych pytań i szukaniu odpowiedzi, np.: rozwiązań usuwających czynniki ryzyka prowadzące do relatywnie rzadkich komplikacji pochorobowych u dzieci przy infekcjach wirusem odry, przyczyn trasformacji grypopodobnych infekcji wirusem polio na infekcje wywołujące paraliż, i wiele innych.

Spoty poglądowe:

%d bloggers like this: